Translate

czwartek, 9 sierpnia 2012

Cz.6

Opowiadanie cz.6
Następnego ranka, kiedy się obudziłam była 10:25. W malutkim saloniku, na kanapie siedział Louis wżerający marchewki i oglądający jakiś durny serial.
- Cześć - dałam mu buziaka w policzek
- O wstała już moja śpiąca królewna
- Jak widać ... daj mi jedną marchewkę - rzucił mi marchewką w twarz żebym nie złapała ...- O ty - rzuciłam w niego
- Chcesz wojny ?
- Chcę
- To nie będziesz jej miała bo mi się nie chce
Wybuchłam śmiechem
- A ty z czego się śmiejesz ?
- Z niczego
- Na pewno ? - podszedł do mnie
- Yyy ... nie - oznajmiłam
Chłopak rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać
- Louis nie - powiedziałam przez śmiech
- Co nie ?
- Nie łaskocz mnie - śmiałam się
- Czemu ?
- Bo nie
- A czemu nie ?
- Bo się zaraz zeszczę
- Trudno
- A nie bo łatwo - nie mogłam się przestać się śmiać
- Dobra zmęczyłem się
- Ja też - biegłam do toalety
Kiedy wyszłam spytałam się Louisa czy poskaczemy na trampolinie bo stała za hotelem
- No jasne ... tylko się ubierz
- A po co ?
- Bo jesteś moja
- A nie bo sama swoja
Louis zrobił skwaszoną minę
- Dobra jestem twoja - chłopak od razu się do mnie słodko uśmiechną
- Zaraz wracam
***
- Już
Mój ubiór











- Dobra ... kto pierwszy na trampolinie
Oboje z Louisem biegliśmy korytarzem na trampolinę, Louis był pierwszy.
***
- Pierwszy !!! - darł się najmocniej jak umiał
- A nie bo miało być NA trampolinie a ty stoisz przed - wdrapywałam się po drabince na trampolinę
Louisowi lekko opadła kopara i lekko się zaśmiał, ale zaraz potem wskoczył bez drabinki na trampolinę bo nie było siatki do okoła
- Aua - Louis wpadł na mnie wskakując na trampolinę
- Oj przepraszam cię skarbie - usiadł na moich biodrach i sprzedawał mi francuskie pocałunki.
- Louis to miejsce publiczne - powiedziałam cichym głosem
- No to co ?
- No to nic
Po chwili naszych pocałunków usłyszeliśmy słowa Harrego - Nie przeszkadzamy wam ?
- Nie - przerwał sobie Louis
- Aha - Juls

Ubiór Juls
***
- Jak tam noc ? - spytał Louis
Harry i Juls zaczerwienili się.
- Dobra bez szczegółów in tak słyszeliśmy co się tam działo - uspokoił Louis
- Jak ? - spytał Harry
- Macie bardzo ruchome łóżko bo uderzało o ścianę - Louis
Harry i Juls mocniej się zaczerwienili, ja nie mogłam powstrzymać śmiechu i nim wybuchłam , a Louis się tylko szeroko uśmiechał.
- Vas happening - darł się Zayn
- Potatoes - darł się Niall
- Chwila ciszy - ja też się darłam
- Też tak uważam - doszedł Liam, ale powiedział to spokojnie
***
Po jakiejś godzinie doszedł Paul
- Chłopaki pakujcie się ruszamy do Polski
- Taaak - krzyknęłyśmy z Juls po Polsku
Wszyscy się na nas spojrzeli, ale tylko Liam zrozumiał
- Kto to jest ? - spytał Paul chłopców
- To są dziewczyny Harrego i Louisa - powiedział Niall
- Czemu nie powiedzieliście ? - Paul
- Bo nam się trochę zapomniało ci powiedzieć - przeciągał Louis
- Anne - podałam rękę Paulowi
- Paul - uścisną moją dłoń
- Julietta - ona również mu podała rękę
- Paul
Uśmiechnęłyśmy się do niego
- Skąd jesteście ? - Paul
- Z Polski - odpowiedziała mu Juls
- To po Polsku krzyczałyście ?
- Tak - odpowiedziałam
- To dalej jedziecie z nami
Pokiwałyśmy głowami w potwierdzeniu.
- To ja spadam - pomachał nam wszystkim
- Pa - krzyknęłam mu
- Miły jest ten Paul - powiedziała Juls
- A może przystojny - zaczęłam ją trącać łokciem
- An !!! Chyba dawno nie dostałaś
Wyszczerzyłam się jej i zaczęłam zwiewać, a ona mnie gonić. Byłam na tyle szybka że mnie nie złapała, a nawet szybko się zmęczyła.
- Juls, o co chodzi z Paulem ? - spytał Harry
- Nic, ona dawno nie oberwała ode mnie i chce dostać, tylko dlatego to mówi - uspakajała go, ja tylko co chwilę posyłałam jej szczere uśmiechy.
- To chodźmy się pakować i ruszamy do Polski - Liam
- Yeey - cieszyłam się jak małe dziecko
- Dziecko - Juls
- Małpa - wypięłam jej język
- Bym cię tak poganiała ale jeszcze nie odpoczęłam po tamtym biegu
- Wiem, bo ty potrzebujesz całego dnia żeby odpocząć
Dziewczyna spiorunowała mnie spojrzeniem
- To ja zaczekam na ciebie Louis w pokoju - odwróciłam się i ruszyłam do pokoju
***
- Jestem - wszedł Louis do naszego pokoju
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie
- Co się stało ?
- Nic
Chłopak posłał mi pytające spojrzenie
- Naprawdę nic
- Kochanie, możesz mi powiedzieć wszystko - usiadł obok mnie i mnie obją
- Chyba źle zrobiłam że docinałam Juls - spuściłam głowę w dół
- No trochę
- Ahh, czemu ja zawsze najpierw mówię a później myślę
- Może powinnaś ją przeprosić
- Nie może tylko na pewno
- Jest może w pokoju ?
- Tak wchodziła z Harrym
- Dzięki
- Nie ma za co
- Nie długo będę - dałam mu buziaka w policzek
***
Kupiłam długą czerwoną różę, bardzo ładnie pachnąc, zapukałam do drzwi pokoju Juls i Harrego. Drzwi otworzyła Juls. Spuściłam głowę w dół i wyciągnęłam różę przed siebie
- Przepraszam cię za te docinki
Uśmiechnęła się i wzięła różę, przytuliła mnie i wyszeptała mi do ucha - Nic nie szkodzi
-To dobrze - szeroko się do niej uśmiechnęłam
- Może jakieś zakupy ?
- Przewiduje brak funduszy
- Nom
- Ja lecę do Louisa ... Pa - poszłam do pokoju
- Do zobaczenia za jakiś czas
Kiwnęłam tylko głową na potwierdzenie i weszłam do pokoju
- I jak ? - spytał mnie Louis
- I już - wyszczerzyłam się do niego
- Mamy za godzinę lot do Polski
- Będziesz chciał poznać moją rodzinę ?
- Pytanie, zajedziemy tam do ciebie, a jak wrócimy z trasy przedstawię ci moją rodzinę
- To ja się idę już przebrać
***
Na głowie miałam jeszcze szarą czapkę, taką jak Louis (wiem że bezguście)

- Jestem gotowa - wybiegłam z łazienki, ujrzałam Louisa leżącego na łóżku, pomyślałąm że śpi,ale kiedy go budziłam on nie otwierał oczu. Miałam w oczach łzy jedna z nich poleciała na jego policzek, on się podniósł i miał na twarzy uśmiech
- Louis, nigdy więcej mnie tak nie strasz - mocno go do siebie przytuliłam
- Chciałem tylko zobaczyć twoją minę - uspokoił mnie
- Rozumiem,ale mogłeś to zrobić w inny sposób - cały czas go obejmowałam
- Cieszę się że mam taką dziewczynę jak ty
- A ja się cieszę że mam takiego chłopaka jak ty - namiętnie go pocałowałam
Po chwili do naszych drzwi ktoś zapukał
- Otworzę - kiedy uchyliłam drzwi, ujrzałam Liama
- Ruszamy
- Spoko, zaraz zejdziemy
- Dobra, czekamy na dole
- Ok - zamknęłam drzwi
- No to ruszamy, skarbie - wzięłam swoją walizkę
- Ruszamy - on wziął swoją torbę
***
Kiedy zeszliśmy na dół wszyscy już na nas czekali
- No nareszcie zeszliście - Harry
- No - Louis
- Jesteś głupi czy coś ?
- Coś
Gdy wszyscy usłyszeli odpowiedź zaczęli się śmiać
- Świetnie wyglądasz Juls - Louis
- Dzięki - uśmiechnęła się do niego

Ubiór Juls
Oboje z Harrym spojrzeliśmy się pytająco na Louisa i Juls, a oni zaczęli się z nas śmiać
- Chodźcie już - powiedział Paul wchodząc do hotelu
- Już idziemy - Zayn
Kiedy wyszliśmy z hotelu od razu otoczyli nas ochroniarze, złapałam za rękę Louisa, a Juls za rękę Harrego, dookoła nas był tłum fanek chłopców. Czułyśmy się nie zręcznie idą otoczone ochroniarzami, którzy przepychali się przez fanki. Louis miał czapkę, jedna z fanek mu ją zabrała, więc oddałam mu swoją
- Dzięki skarbie - uśmiechnął się do mnie, ja do niego również
Paul próbował ją odzyskać, ale ja do niego podeszłam i powiedziałam żeby jej tą czapkę zostawił bo to tylko rzecz i można kupić ich sobie kilka i o wiele ładniejszych, i z powrotem wróciłam do Louisa.
Wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy, za nami biegło jeszcze kilka fanek drących się.









1 komentarz: